Pozor! Bajzel! Czyli kaj to wszystko sronić?

Mam takie przeświadczenie, że Mirek wybrał start ZnadPlanszy z premedytacją. Wiedział, że w poniedziałek nie będę mógł czytać, obserwować co dzieje się na blogu. Wiedział, że będę miał w domu małą rozwałkę. Chciał mnie odciąć od sieci i prawie mu się udało. Prawie, bo coś tam pooglądałem 😉

Co jakiś czas mamy w domu bardzo niefajny okres – zaczynamy remont. Nie wiem czy już mówiłem, ale nie cierpię remontów. Tym razem remont jest duży, dotyczy pokoju, przedpokoju i kuchni. Dodatkowo nasze starsze maleństwo (17 lat, niezłe maleństwo) przeprowadza się do pokoju, który przez lata zajmowałem ja, książki, komiksy i część gier. Tych ostatnich wydawało mi się nie dużo. Przed remontem zamontowaliśmy w sypialni – ku „radości” mojej kochanej żony – drugą szafę na gry. Wydawało mi się, że bez problemu wszystko tam pochowam. Gdy przeniosłem zawartość jednej, starej szafki, gdy wrzuciłem do nowej stojące obok luzem pudła, wiedziałem już, jak naiwny byłem. Gdy w trakcie remontu przeniosłem na balkon (bo w pokojach na razie się nie mieszczą) pięć pudeł z grami (w każdej po kilka), zrozumiałem, że bez następnej szafki się nie obędziemy. Jest tylko mały problem, chwilowo może braknąć funduszy na kolejną.

Od jakiegoś czasu staram się nie kupować gier, sprzedaję stare, a i tak miejsca nie ubywa, wręcz przeciwnie. Boję się, że postawienie kolejnej szafki nie rozwiąże problemu, może będzie większy porządek, ale wolne miejsca… na to nie liczę.

Gry grami, a gdzie wrzucić zawartość szuflad, pełnych kolorowych pionów, kostek, kart, plansz, prototypów. Gdzie wrzucić łamigłówki?? Trudna jest dola gracza (za kolekcjonera się nie uważam), szczególnie w trakcie remontu (którego nie cierpię).

A jako ciekawostkę wrzuciłem zdjęcie z dnia wczorajszego. Ziherungi wyglądają zabójczo, co nie?? 😉 Pozdrawiam z placu boju, po wszystkim (czytaj za miesiąc) wrzucę jakieś zdjęcia mojej kolekcji. O ile się ostatnie 😉