Nie tylko temat

Lata temu czytałem wywiad z Grzegorzem Rosińskim na temat adaptacji dzieł literackich w komiksie. Rosiński był (może jest dalej) przeciwny takim rozwiązaniom, preferował autorskie scenariusze. Bardzo mi się takie podejście podobało, kibicowałem mu z całego serca. Dlaczego o tym wspominam? Obecnie można zauważyć tendencję wykorzystywania danej tematyki na wszystkie możliwe sposoby. Przykładem może być twórczość literacka J.R.R.Tolkiena wykorzystywana w filmach, komiksach, grach, muzyce itd. Czy to coś złego? Przeważnie nie, ale podpinanie się pod sukces innych, czasami bywa męczące.

Rzadziej niż kiedyś, ale ciągle zaglądam na boardgamegeeka. Tam między innymi można sprawdzić, jakie gry są szczególnie oczekiwane przez graczy, na co czekają nasi partnerzy znad stołu. To różne gry, ale bardzo często są to właśnie tytuły nawiązujące do książek, filmów, komiksów. I znowu zadaję sobie pytanie: czy to coś złego? Raczej nie, do momentu gdy pojawiają się oceny w stylu 10 – bo to mój ulubiony serial, lub 0 – bo nie cierpię tej książki 😉

Gry oparte o temat popularny, są na uprzywilejowanej pozycji na starcie, ale trzeba też sobie jasno powiedzieć, sporo osób stawia względem nich większe wymagania. Wydawca w początkowej fazie sprzedaży powinien na nich więcej zarobić, a potem… to już różnie.

Na ostatnim Pionku zagrałem w grę, która w żaden sposób nie może być podciągnięta pod powyższe rozważania. Gra, której tematyka nie nawiązuje do żadnego dzieła popkultury, której tematyka w sumie do niczego nie nawiązuje, bo to gra abstrakcyjna. Dokładnie, abstrakcyjna – logiczna, co wiąże się z wydawcą, małym, niszowym – gier logicznych niestety wychodzi coraz mniej. Na szczęście są gracze, którzy kochają takie gry, kupują i grają. Na szczęście, znam pewne małżeństwo, które szczególnie pasjonuje się w tego typu rozgrywce i czasami wspólnie gramy. Dzięki nim poznałem Limit (autor Cameron Browne, wydawnictwo Nestorgames) – o której właśnie piszę. Przypomina ona Zetrz pomieszany z Go i trochę z Hej, to moja ryba! Jak to w grach logicznych bywa, zasady są proste, ale o niczym to nie świadczy, wręcz przeciwnie, rozgrywka jest bardzo ciekawa. Osobiście gry logiczne dzielę na 3 grupy: proste – sporo gier gigamica, zaawansowane – np. go, shogi, szachy, i takie pośrodku. Limit zaliczyłbym do tej trzeciej grupy. Warto ją poznać, trudniej kupić, ale można zagrać elementami z Zertz (o ile dysponujecie zestawem). Z grą można zaznajomić się również dzięki wersji elektronicznej, która jest bardzo dobra, szkoda tylko że rozstawienie początkowe jest losowe, a nie jak w zwykłej grze, ustawiane przez graczy. Zachęcam miłośników gier logicznych do wypróbowania.

A wracając do początku, sam niestety nie jestem bez grzechu, temat jednej z moich gier oparty został o pewne dzieło, jakie? Większość z Was pewnie wie. Przyznam się, że bardzo ucieszyłem się że wydawca zaproponował takie rozwiązanie, bo uwielbiam źródło na której oparta jest moja gra ;-).