Way to Mt. Everest

Po ukazaniu się Broad Peak – dodatku do K2, pojawiły się pytania o kolejne rozszerzenia. Przyznaję się, że ucieszyłem się z zainteresowania i bynajmniej nie chodziło o „dojonko”, tylko miło słyszeć, że ktoś oczekuje na twoją pracę, że gra na tyle się spodobała, że potrzebny jest kolejny dodatek. Ośmiotysięczników jest 14, bez problemu można by zrobić serię dodatków, które pozwalałyby graczom wspinać się na kolejne szczyty, tylko czy gracze by tego chcieli, a przede wszystkim czy ja bym się pod tym podpisał?

Broad Peak pokazał, że nie chciałem zrobić zwykłego dodatku – czytaj: planszy bez zmian. Zależało mi, by dodatek wnosił coś nowego, by przedstawiał inną historię. Wydaje mi się, że udało mi się osiągnąć ten cel, że Broad Peak jest inną grą, opartą o wspólną mechanikę. Zadałem sobie pytanie, jak miałby wyglądać kolejny dodatek i jakiej górze chciałbym go poświęcić.

Mt Everest zwany dachem świata nigdy mnie nie interesował. Gdyby ktoś zaproponował mi  wejście na Everest i Cerro Torre, bez wahania wybrałbym tą drugą górę. Mimo to zdaję sobie sprawę, jaka magia otacza Everest, wiedziałem, że kolejny dodatek powinien dotyczyć Czomolungmy. Mój pomysł początkowo wyglądał tak, że gra – dodatek – będzie składała się z dwóch mini dodatków, jeden miał dotyczyć Everestu, drugi południowej ściany Lhotse. Dlaczego Lhotse i dlaczego ściana południowa, tego chyba żadnemu miłośnikowi himalaizmu nie muszę tłumaczyć.

W ubiegłym roku w bliskiej odległości od mojego miasta organizowane było spotkanie z himalaistą – Ryszardem Pawłowskim. Spotkanie było ciekawe, wróciłem z niego z jakąś dodatkową wiedzą i książką prelegenta. Wtedy też chyba po raz pierwszy pojawił mi się pomysł na to, jak ma wyglądać dodatek. Kolejnym punktem na drodze, była książka Jona Krakauera: „Wszystko za Everest” opowiadająca o tragicznym sezonie 1996, kiedy to w trakcie ataku na szczyt rozpoczętego 10 maja zginęło 8 ludzi. Celowo napisałem ludzi a nie himalaistów, ponieważ w większości byli to klienci wprowadzani na szczyt przez przewodników. Wspomniany Pawłowski zalicza się do tych przewodników, aczkolwiek w trakcie feralnego roku nie było go pod górą.

Krakauer opisał wydarzenia z punktu widzenia uczestnika, opisał je szczerze, wytkał błędy wynikające bardziej z ludzkiej pychy niż z prostych zaniedbań. W swojej książce pokazał też, jak duże znaczenie w zdobyciu góry ma pogoda.
Pawłowski i Krakauer – Ci dwaj alpiniści zainspirowali mnie, by stworzyć dodatek, grę w trakcie której gracze będą wcielali się w przewodników.

Wiedziałem czego ma dotyczyć dodatek, teraz pozostało „tylko” zrobić grę. Zadałem sobie kolejne pytania: co z mechaniki K2 ma pozostać, co zmienić, jak oddać problem wprowadzania klientów. Pytań oczywiście było więcej, te były podstawowe. Zależało mi na tym, by mechanika nie oddaliła się za daleko od podstawki, ale by zarazem była inna. Zadałem sobie kolejne pytanie: czym różni się fizycznie Everest od K2, jak oddać to na planszy. Z jednej strony różni się na pewno wysokością, z drugiej – Everest to łatwiejszy szczyt. Prostszy technicznie, a dodatkowo znajduje się w łatwiejszym terenie – K2 to Karakorum, co wiąże się z trudniejszymi warunkami atmosferycznymi. Everest ma jednak coś, o czym wspominają wszyscy himalaiści – Ice Fall. Co to jest? Pole seraków, labirynt, który może zmienić się w każdej chwili. Zależało mi by przedstawić go na planszy, ale zdawałem sobie sprawę, że nie mogę sobie pozwolić być ten zmieniał się w trakcie gry. Gra to nie symulacja. Gdy udało mi się to rozwiązać pojawił się kolejny problem – najważniejszy – jak przedstawić wprowadzanie ludzi na górę. Chciałem to zrealizować poprzez serię wejść na górę i zejść do bazy wraz z klientami. Musiałem zmienić karty pogody, wydłużyć czas wejścia na szczyt. Dodatkowo wpadłem na pomysł by usunąć karty aklimatyzacji i zastąpić je tlenem, który należy wnieść ze sobą. Zmieniłem również żetony ryzyka.

Z perspektywy czasu widzę, że zmian było sporo, ale udało się to jakoś wszystko poskładać. Już w trakcie pierwszych testów pojawił się pewien problem, który mimo podświadomych ostrzeżeń  zignorowałem. Gra wydłużyła się, z 45 minut podstawki zrobiła się 2,5h rozgrywka. Ciągle miałem nadzieję, że to bardziej zależy od testerów, ale kolejne gry niestety nie zmieniały tego. Co było powodem? Z jednej strony większa liczba dni wspinaczki, z drugiej tlen – który pozwalał na wyliczeniową grę – wtedy gracze wydłużają rozgrywkę.

Postanowiłem nie przejmować się długością gry i wysłałem prototyp do wydawcy. Ten (Ci) zauważyli problem. Gra się podobała, ale wady były, należało coś z nimi zrobić. Myślałem co można zmienić i wyrzuciłem tlen. W pewnym sensie wyrzuciłem, ale tu już nie chcę zdradzać szczegółów. Napiszę tylko że powróciły karty aklimatyzacji, a w pewnym sensie tlen pozostał . Gra miała kolejne testy, podobała się bardziej, ale była jeszcze za długa.

Tu wspomnę, że początkowo gra miała być niezależną podstawką plus dodatkiem do K2. Jedna z plansz pozwalała na grę zasadami i kartami z K2. Ponieważ Everest był za długi i za trudny nawet dla graczy znających K2, powstał pomysł na zrobienie wersji łatwiejszej i trudniejszej – jak w podstawce. To zadanie okazało się łatwiejsze niż przypuszczałem, teraz Everest to osobna gra z dwustronną planszą i dwoma pogodami – coś jak w K2. Można stopniować trudność rozgrywki, z tym że wariant najłatwiejszy jest bliższy trudnemu z K2.

Prace i testy posuwały się dalej, męczył mnie jeszcze jeden element. Jednym z zarzutów kierowanych w kierunku K2 był koniec gry, nieklimatyczny. Tu chciałem to zmienić, wprowadziłem punkty zwycięstwa za zaprowadzenie klienta na szczyt i osobne za sprowadzenie do bazy. Zaczęło to działać, ale nie do końca. Tu pomocni okazali się rebelowcy, którzy zaproponowali zmienić liczbę punktów za wprowadzenie i sprowadzenie. Banalne rozwiązanie okazało się świetne.

Prace nad Everestem trwały dość długo, w porównaniu do Broad Peaka bardzo długo. Obecnie gra jest w fazie prac przed wydaniem (grafiki itd.) wydanie planowane jest na targi w Essen.

  • Piotrek

    Miód dla mych uszu, kolejna dobra gra się szykuje na jesień. Portfel nie jest zadowolony 😀

  • Marek Wysocki

    Super – miejsce na nową pozycję zrobione. Wciąż czekamy na tą najlpeszą grę ever – może to właśnie ten projekt.

  • Pawel

    Do jakiego czasu skrócił się czas gry? Widząc 2,5h się ucieszyłem. Niestety zazwyczaj gramy tylko w dwójkę i rozgrywka w K2 i Broad Peak wydaje się troszkę za krótka. Ale to taki drobiazg. Seria i tak jest wspaniała. Z niecierpliwością czekamy na kolejne szczyty!

    • adamkaluzaZnadPlanszy

      Zależy który wariant, od 1h-1,5h mniej wiecej. Wiadomo, jedni grają szybciej, drudzy krócej, zależy też od liczby graczy. W K2 w dwóch grało się około 0,5h; tutaj już dłużej, jakieś 45 minut.

  • MartaW

    A co z Lhotse- południowa ściana?
    chyba wolałabym dwie oddzielne plansze-gry, a nie warianty łatwy, trudny

    • adamkaluzaZnadPlanszy

      Być może w przyszłości będzie…

  • Pingback: Mt Everest jako dodatek do K2 | folko.gry-planszowe.pl()