Nic na siłę

Testowałem wczoraj grę. W sumie dwie, jedną swoją i jedną kolegi. Właśnie o tej drugiej chciałbym napisać coś więcej. Nie napiszę jednak jaką ma mechanikę, temat, nie napiszę nawet czy mi się podoba (no może napiszę trochę 😉 ), chciałbym się skupić na innym elemencie, na dopieszczaniu gry.

Jak długo można tworzyć grę? Jak długo można ją zmieniać, przerabiać?

Kolega wymyślił grę dość dawno. Gdy mi ją przedstawił, spodobała mi się. Potrzebowała jeszcze paru poprawek, testów, ale była elegancka i miała ciekawy temat. Kolega grę poprawił, wysłał do kilku wydawnictw, jedno odpowiedziało pozytywnie, ale zaproponowali kilka zmian. Kolega zaczął zmieniać, wprowadzać nowe elementy, jedne lepsze inne gorsze, potem kolejne i kolejne. Mijał czas, kolega zmieniał grę dalej.

Wczoraj pokazał mi jedną z ostatecznych wersji. Specjalnie piszę jedną, bo jak go znam, może być kolejna. Po rozgrywce podzieliłem się z nim uwagami w tym jedną na temat czasu tworzenia gry.

Grę można tworzyć nieskończenie długo. Zawsze można wprowadzać zmiany, poprawiać i znowu zmieniać. Testować i zmieniać. Gra to coś, co prawie zawsze może ewoluować. Pytanie, czy to jest dobre dla gry i dla autora? Po pewnym czasie, tracimy resztki obiektywizmu. Zaczynamy tworzyć nową grę, bo stara przestaje być dla nas interesująca. Wpływ opinii otoczenia, komentarzy zaczyna rozmywać to co planowaliśmy zrobić. Czy to jest dobre dla gry i autora?

Często tworząc gry odkładam je na bok i powracam po pewnym czasie. Bardzo często grę wtedy zmieniam, czasami mocno. Jeśli jednak decyduję się na jej ukończenie, staram się to zrobić w skończonym czasie. Jeśli nie potrafię, odkładam ponownie. Nie jest to może idealne rozwiązanie, ale u mnie się sprawdza. Najgorzej mam w sytuacji, gdy gra jest skończona, a wydawca po jakimś czasie prosi o przetestowanie, sprawdzenie jakiegoś elementu mechaniki. Bardzo nie lubię takiej sytuacji, bo w trakcie testów muszę walczyć z sobą, postawić się z boku. Dlaczego? Bo z chęcią zmieniłbym wtedy grę, poprawił, dodał nowe elementy, a wiem, że mogłoby to skończyć się na niekończącej historii.

Pamiętam, jak kiedyś Ignacy napisał (powiedział?) gdzieś, że tworząc grę uważa że zrobił ją najlepszą. Nie uwierzyłem mu wtedy i nie wierzę dalej. Tworząc grę starajmy się ją zrobić jak najlepszą, w danym momencie. Za kilka miesięcy, pół roku, rok – zrobilibyśmy ją inną, może lepszą, może gorszą, na pewno inną.

  • Stanisław Juźwicki

    Intrygujące. A co w momencie, kiedy gra jest w zasadzie skończona, a wydawca Ci mówi, że według niego należałoby zmienić element, który dla Ciebie jest w ogóle nienaruszalnym fundamentem, podstawą mechaniki gry?

    • Crinos PL

      zmieniasz wydawcę?

    • adamkaluzaZnadPlanszy

      Jest to problem. Tu według mnie możesz oprzeć się na swojej intuicji. Jeśli uważasz, że kompletnie rozbije Ci Twój pomysł, zmieni grę, to może warto poszukać innego wydawcy. Czasami jednak warto pokornie wsłuchać się w to co mówią inni. Nie jest to proste, ale też nikt nie mówił że będzie 😉

  • Filip Miłuński

    Amen! Widziałem dużo za dużo gier tworzonych w nieskończoność, które przez to nie powstały nigdy. Temat jest arcyciekawy. Wkrótce postaram się też trochę napisać o podejmowaniu deczyji co i jak zmieniać w grze w trakcie testów.

  • Monika Żabicka

    Chyba wiem, o jakiej wypowiedzi Ignacego mówisz. To było przy Strongholdzie. Jakimś przypadkiem wryła mi się w pamięć. Tylko, że wydźwięk był nieco inny. Ignacy stwierdzil, że tworząc grę musisz być przekonany, że tworzysz najlepszą grę na świecie. Co niekoniecznie oznacza, że sama w sobie nie mogłaby być jeszcze lepsza 😉