Way to Mt. Everest

Po ukazaniu się Broad Peak – dodatku do K2, pojawiły się pytania o kolejne rozszerzenia. Przyznaję się, że ucieszyłem się z zainteresowania i bynajmniej nie chodziło o „dojonko”, tylko miło słyszeć, że ktoś oczekuje na twoją pracę, że gra na tyle się spodobała, że potrzebny jest kolejny dodatek. Ośmiotysięczników jest 14, bez problemu można by zrobić serię dodatków, które pozwalałyby graczom wspinać się na kolejne szczyty, tylko czy gracze by tego chcieli, a przede wszystkim czy ja bym się pod tym podpisał?

Czytaj więcej

Nic na siłę

Testowałem wczoraj grę. W sumie dwie, jedną swoją i jedną kolegi. Właśnie o tej drugiej chciałbym napisać coś więcej. Nie napiszę jednak jaką ma mechanikę, temat, nie napiszę nawet czy mi się podoba (no może napiszę trochę 😉 ), chciałbym się skupić na innym elemencie, na dopieszczaniu gry.

Jak długo można tworzyć grę? Jak długo można ją zmieniać, przerabiać?

Kolega wymyślił grę dość dawno. Gdy mi ją przedstawił, spodobała mi się. Potrzebowała jeszcze paru poprawek, testów, ale była elegancka i miała ciekawy temat. Kolega grę poprawił, wysłał do kilku wydawnictw, jedno odpowiedziało pozytywnie, ale zaproponowali kilka zmian. Kolega zaczął zmieniać, wprowadzać nowe elementy, jedne lepsze inne gorsze, potem kolejne i kolejne. Mijał czas, kolega zmieniał grę dalej.

Wczoraj pokazał mi jedną z ostatecznych wersji. Specjalnie piszę jedną, bo jak go znam, może być kolejna. Po rozgrywce podzieliłem się z nim uwagami w tym jedną na temat czasu tworzenia gry.

Grę można tworzyć nieskończenie długo. Zawsze można wprowadzać zmiany, poprawiać i znowu zmieniać. Testować i zmieniać. Gra to coś, co prawie zawsze może ewoluować. Pytanie, czy to jest dobre dla gry i dla autora? Po pewnym czasie, tracimy resztki obiektywizmu. Zaczynamy tworzyć nową grę, bo stara przestaje być dla nas interesująca. Wpływ opinii otoczenia, komentarzy zaczyna rozmywać to co planowaliśmy zrobić. Czy to jest dobre dla gry i autora?

Często tworząc gry odkładam je na bok i powracam po pewnym czasie. Bardzo często grę wtedy zmieniam, czasami mocno. Jeśli jednak decyduję się na jej ukończenie, staram się to zrobić w skończonym czasie. Jeśli nie potrafię, odkładam ponownie. Nie jest to może idealne rozwiązanie, ale u mnie się sprawdza. Najgorzej mam w sytuacji, gdy gra jest skończona, a wydawca po jakimś czasie prosi o przetestowanie, sprawdzenie jakiegoś elementu mechaniki. Bardzo nie lubię takiej sytuacji, bo w trakcie testów muszę walczyć z sobą, postawić się z boku. Dlaczego? Bo z chęcią zmieniłbym wtedy grę, poprawił, dodał nowe elementy, a wiem, że mogłoby to skończyć się na niekończącej historii.

Pamiętam, jak kiedyś Ignacy napisał (powiedział?) gdzieś, że tworząc grę uważa że zrobił ją najlepszą. Nie uwierzyłem mu wtedy i nie wierzę dalej. Tworząc grę starajmy się ją zrobić jak najlepszą, w danym momencie. Za kilka miesięcy, pół roku, rok – zrobilibyśmy ją inną, może lepszą, może gorszą, na pewno inną.